Materiały uzyskane z magazynu Stuff
Seria Olympus OM-D rozrosła się o jeszcze jednego bezlusterkowca. Ten mały i stylowy aparat może wpaść w oko niejednemu fotomaniakowi, a na pewno wpadł w oko redakcji magazynu Stuff.
Aparat z duszą
Cyfrówki zmiotły z rynku aparaty analogowe, ale stylistyka retro wciąż jest w cenie, wystarczy tylko spojrzeć na tę kruszynkę od Olympusa. Aluminiowy korpus pokryty skórą nawiązuje do stylistyki klasycznych aparatów sprzed kilku dekad, choć Mark II nie stroni też od nowoczesności – obróć go, a oprócz całej palety przycisków i pokręteł znajdziesz także odchylany, dotykowy ekran. By każdy zajął się nim tak, jak lubi najbardziej.
Pod pełną kontrolą
Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro ma dotykowy ekran, niepotrzebne są mu żadne przyciski, ale jest wręcz przeciwnie. Trzy guziki funkcyjne, pokrętła trybów, korekcji dioptrii, pokrętła sterujące i włącznik z wbudowanym przełącznikiem lampy błyskowej, opanuj je a będziesz mógł szybko i sprawnie regulować parametry ujęcia. Wprowadzono też nowy wizjer OLED z trybem symulacji wizjera optycznego, w którym niezależnie od ustawień przesłony, podgląd nie zmienia swojej jasności.
Powiew nowoczesności
Choć jest równie piękny, co zabytkowy aparat twojego dziadka, nie stroni od nowoczesnych rozwiązań. I tak znajdziesz tu moduł Wi-Fi, 81-punktowy autofokus, wymienne obiektywy i 16-megapikselową matrycą, która zarejestruje filmy Full HD w szybkości 60 klatek na sekundę. Wśród wielu trybów znajdziesz m.in. dwa tryby HDR, zdjęcia możesz zapisać w bezstratnym formacie RAW. Mark II to mały elegancik, kuszący zarówno swoim wyglądem jak i wnętrzem.
2 599 zł (korpus) / olympus.pl;